Agnieszka Gniłka
"SPOJRZENIE NA ŚWIAT EKONOMII OKIEM ARTYSTY"
Wydawałoby się, że sztuka i ekonomia to tak odrębne dziedziny. Jednak w dzisiejszych czasach często się one przenikają, a nawet wydaje mi się, że działo się to już wcześniej. Od wieków każdy, kto trudnił się pracą artystyczną w celach zarobkowych, zmuszony był czasami myśleć ekonomicznie. Jak bardzo ekonomia wkracza dziś w życie artysty, który chce stworzyć własne, choćby drobne przedsiębiorstwo? Jakie jest jego podejście do problemu zarządzania firmą i czy różni się ono bardzo od innych przedsiębiorców?
Aby rozpocząć ten temat, należałoby najpierw ustalić zależność między sztuką a ekonomią. Z pozoru nic je nie łączy, gdyż uznajemy je za dwa różne kręgi rzeczywistości. Wielu by zapytało, jaki związek mogą mieć wena twórcza, natchnienie lub praca artysty z tymi wszystkimi ekonomicznymi aspektami przedsiębiorstwa. Jednak problem zaczyna się, gdy ktoś pracą artystyczną chce zarabiać na życie. Tylko co liczy się tu bardziej: to, że zajmuje się sztuką, czy raczej korzyści ekonomiczne? Te dwa podejścia zobrazowane są przez poniższe implikacje:
sztuka --> ekonomia
ekonomia --> sztuka
Co z czego wynika? Co jest pierwsze, ważniejsze? Myślę, że jest to bardzo subiektywne i zależy od tego, jak dana osoba podchodzi do tematu.
Może przeanalizujmy bliżej dane implikacje:
- zajmujemy się sztuką i może ona przynieść nam korzyści ekonomiczne.
czy
- możemy uzyskać korzyści ekonomiczne, więc może zajmiemy się sztuką?
I dla mnie wszystko jest już jasne: ten, komu bliższa sercu jest myśl pierwsza, jest lub zapowiada się na artystę, albo chociaż rozumie jego postępowanie.
Natomiast nigdy nie pomyślałabym, że ktoś podchodzi do tego w ten drugi sposób, ale niestety osobiście spotkałam się z takimi opiniami. Uważam to za myślenie kategoriami przedsiębiorcy. Nawet jeśli ktoś prowadzi działalność gospodarczą o charakterze artystycznym (nie ważne, czy prace wykonuje sam, czy kogoś wynajmuje), a nastawiony jest na zysk i osiąga to dzięki reklamie, promocji, marketingami, to ta osoba nie powinna nazywać się artystą. A w przypadku, gdy zbijanie kokosów na pracach artystycznych nie liczy się dla niego tak bardzo, gdyż założył tą firmę by prowadzić sobie jakąś działalność, to też nie zaliczyłabym go do ludzi kochających tę sztukę piękną. Całkowicie odpowiada mi 6podejście pierwsze. Jeśli ktoś, kto ma talent, głowę pełną pomysłów, a praca artystyczna to jego pasja, zakłada przedsiębiorstwo, aby móc żyć z tego, co lubi robić najbardziej, to jest on stuprocentowym artystą. Być może to nawet artysta innowator, człowiek, którego działania wyróżniają się dużą elastycznością. Czyż nie są to cechy przedsiębiorcy? Widocznie każdy artysta może stać się przedsiębiorcą, ale przedsiębiorca artystą nie zawsze.
Jednak aby bardziej zagłębić się w ten temat, postanowiłam omówić go na przykładzie specyficznego rodzaju sztuki. Czy słyszał ktoś kiedyś o malowaniu kamieniem? Z pewnością niewiele byłoby odpowiedzi twierdzących. Otóż sztuka malowania kamieniem, to sztuka tworzenia mozaiki. Polega ona na układaniu drobnych elementów z kamienia lub innego materiału w celu uzyskania określonego wzoru. Historia mozaiki sięga już IV-III tysiąclecia p.n.e. Jej zasięg terytorialny ograniczony jest do Europy, północnej Afryki oraz Bliskiego Wschodu. Cały proces pracy nad mozaiką jest bardzo powolny. "Wymagana jest cierpliwość i wytrwałość rybaka, ale potrzeba także dużo wyobraźni"1. Mimo, że technika jej wykonania od wieków nadal polega na umieszczaniu kawałków kamieni lub masy szklanej na określonym podłożu, to jednak praca wykonawcy wygląda dziś nieco inaczej. Napotyka on na różne problemy, które dotyczą przetrwania jego działalności we wciąż zmieniającym się otoczeniu.
Załóżmy, że istnieje sobie Pan X lub Pani Y. W każdym z nich od lat rozwija się zainteresowanie sztuką i tworzeniem, a szczególnie zamiłowanie do układania mozaiki. Początkowo jest to hobby, później staje się pasją, a z czasem potrzebą tworzenia i realizacją coraz to nowszych pomysłów. Jest to chęć tworzenia nowych wzorów opartych na dotychczasowych doświadczeniach i coraz to nowszej technice. Pani Y i Pan X chcą połączyć osobiste zainteresowanie sztuką z pracą, czego efektem byłaby choćby drobna, własna firma. Robią to, co lubią i dzięki temu mają zapewniony byt - po prostu marzenie. Niestety jest to trudniejsze niż się wydaje, gdyż artyście trudno jest zaakceptować ekonomiczne podejście do życia. To, jak sobie z tym radzić i gdzie nakreślić przebieg granicy między sztuką a ekonomią, pokazuje się z czasem. W analizie tego tematu pomogli mi trochę młodzi, polscy artyści: Gaja Milanowska i Karol Bugajczyk. Oboje są w trakcie tworzenia swoich własnych przedsiębiorstw artystycznych.
Karol dużą przeszkodę widzi w biurokracji. Nie przepada za sprawami związanymi z formą prawną przedsiębiorstwa, opłatami, urzędami, tysiącami dokumentów, itp. Ma swoje zdanie o polityce i polskiej gospodarce. Sądzi, że "jeszcze upłyną lata nim tam "u góry" zaczną myśleć logicznie i ekonomicznie i zanim zaczną wspierać drobną przedsiębiorczość zamiast ją biurokratycznie niszczyć". Gaja jest podobnego zdania. Uważa, ze gospodarka przysparza jej tylko problemów. A więc trudności z zarządzaniem firmą zaczynają się już w biurokracji. Smutne, że chcieć nie zawsze znaczy móc. Można czekać, aż kiedyś w przyszłości coś się zmieni, albo zacząć działać. Jednym ze sposobów jest bunt przeciwko wymogom dzisiejszej gospodarki. Inni mniej wytrwali postanowią pewnie "uszczypnąć" i wykorzystać trochę tej wiedzy ekonomicznej. To też jest sposób. Znam wiele niezwykle utalentowanych osób, które kończą wyższe uczelnie ekonomiczne by lepiej przygotować się do wielu niechcianych niespodzianek, które może przynieść przyszłość. Zabezpieczają sobie tym samym teren ekonomiczny i artystyczny. Byleby ta edukacja ekonomiczna nie była przesadna, bo wtedy artysta może stać się nudnym, pospolitym przedsiębiorcą. Mam nadzieję, że całkowita zmiana toku myślenia jest mało prawdopodobna. Przykładowo artyści nie mogą zrozumieć, jaką przedsiębiorca Z ma satysfakcję z tego, że kieruje firmą produkującą śrubki i chyba nigdy takim Panem Z by nie chcieli być. Już takie myślenie odstrasza ich od tego, by postępować jak zwykły przedsiębiorca. A gdy z opowiadań znajomych lub własnego doświadczenia wywnioskują, że w wielu przedsiębiorstwach panuje sztywna, niekorzystna atmosfera, to zrobią wszystko, by w ich firmie tak nie było. Liczy się przyjacielska, rodzinna atmosfera i zrozumienie wśród pracowników. Dla artysty nie ma przymusu, jak się nie ma inwencji twórczej, to się nie pracuje. Nikt nie układa struktur organizacyjnych, nie ustala się kto nad kim stoi. Wszystko przychodzi jakoś naturalnie. A co do wymagań, to szlachetny człowiek wymaga od siebie, prostak od innych"2 . Tę myśl podsunął mi właśnie Karol. Założeń takich jak "nie pracować, gdy się nie ma na to ochoty" i "nie wymagać od innych" chyba większość przedsiębiorców by nie zaakceptowała. Ale, jak już wspomniałam, artysta inaczej do tego podchodzi, jakoś to działa, więc cos musi w tym być. Dla Gaji sukces prawidłowego funkcjonowania przedsiębiorstwa również kryje się w odpowiednim doborze pracowników. Chciałby pracować w małej grupie, która świetnie się rozumie. U potencjalnych współpracowników szuka otwartości, rzetelności, indywidualności, jak i oczywiście talentu. Żadne plany i kontrole nie zdziałają tyle, co wewnętrzna motywacja. Tu nie ma premii, wycieczek, dyplomów pracownika miesiąca, czy tym podobnych nagród. Największą nagrodą jest osiągnięcie postawionego sobie celu, a już to, że można robić to co się lubi, to sukces. Dodatkowym atutem jest to, że w trakcie pracy rozwija się kreatywność, a do głowy przychodzą coraz to nowsze pomysły. Efekt może być zadziwiający, a jak wielka jest satysfakcja, gdy stworzy się coś nieprzeciętnego. Jakże różnią się te korzyści od tego co jest najważniejsze dla zwykłego przedsiębiorcy? Gdy artysta zadowolony ze swojej pracy, daje mu to poczucie ważności, "dodaje mu to skrzydeł". Widoczne efekty pracy i silna motywacja wewnętrzna tylko pomagają w rozwoju i kierowaniu firmą. Karol i Gaja już dziś szeroko patrzą w przyszłość. Mają nadzieję, że ich działalność przekroczy ramy krajowe. Pragną robić dalej to co dziś, ale liczą na więcej pracy w kraju i za granicą. Ukierunkowani są na rozwój (firmy i własny). Podniesienie kwalifikacji możliwe jest tu przez ciągłą praktykę i kontakty z innymi twórcami. Nieuniknione są więc podróże po Europie Zachodniej, gdzie można zobaczyć ciekawe mozaiki. Firmy artystyczne naszych sąsiadów trwają, choć nie zawsze dochody przewyższają nakłady. Czemu do tego interesu trzeba sporo dołożyć. Jednak artysta ma w sobie coś takiego, że nie przywiązuje wielkiej wagi do korzyści ekonomicznych. Inicjatywa twórcza jest silniejsza od popytu i wpływa bardziej na pracę niż siły ekonomii. Może to nie jest racjonalne z punktu widzenia finansów, ale ktoś kto uwielbia sztukę, będzie tworzył niezależnie od tego, czy cokolwiek otrzyma za swoje dzieło. Takie postępowanie zwiększa ryzyko prowadzenia działalności gospodarczej z punktu widzenia ekonomisty, ale nie jest to argumentem dla artysty.
Ciekawy jest również moment wycenienia dzieła. Wiem, że praca nad mozaiką jest pracochłonna, wymaga cierpliwości, a materiały są kosztowne, ale nie wiem jak wyraża się w pieniądzu wartość tego, co artysta stworzył. Wydaje mi się, że cena nigdy nie będzie adekwatna, zawsze będzie ona różna dla zwykłego nabywcy, sąsiadki, rodziny, przyjaciół. Artysta podchodzi do tego bardzo subiektywnie.
Więc jak poradzić sobie z działalnością artystyczną? Na początek wystarczy zamiłowanie do sztuki. Jeśli przerodzi się to w pasję i doprowadzi do powstania firmy, to nie należy zbytnio przejmować się problemami ekonomicznymi. Artyści nastawiają się pozytywnie do przyszłości, uważają, że wszystko się jakoś ułoży. Najważniejsza jest praca twórcza, bo ona daje największą satysfakcję, a z resztą spraw trzeba będzie sobie jakoś poradzić. Przetrwanie dla firmy zapewniają tu raczej te wszystkie wizje artysty, które pchają go w jego działaniach do przodu. Przedsiębiorstwo, które istnieje dziś, to tylko zaczątek tego, co może powstać w przyszłości. Artysta to człowiek kreatywny, jeśli będzie mógł zrobić coś nieprzeciętnego to z pewnością to zrobi. Więc jego firma może w przyszłości przyjąć wręcz nieoczekiwaną formę.
1 Chavarrria Climent
2 Nikos Kazantzakis